O byciu czujnym jak ważka, mediach społecznościowych oraz o tym, jak poznałam Tipsy Basię

Kilka lat temu, gdy zakończyłam współpracę przy pewnym projekcie, w który zainwestowałam sporo pracy, czasu i trochę pieniędzy, miałam takie bardzo proste, kobiece marzenie. Był grudzień. Pomyślałam, że chciałabym zakończyć ten rok z ładnymi paznokciami. Być może się mylę, ale wydaje mi się, że osoby, które mają własną działalność, tworzoną od podstaw, bez większego budżetu i zaplecza, odmawiają sobie różnych prostych przyjemności. Zapewne dotyczy to też wielu osób na etacie. Ja po prostu w tamtym czasie miałam więcej do czynienia z dziewczynami, które starały się zrobić coś z niczego i dzieliły się takim przekonaniem. Tak było i ze mną. Ładne paznokcie, których nie trzeba malować co 3 dni, były moim top marzeniem w tamtym czasie. Kojarzyły mi się z małym luksusem, prezentem dla siebie i po prostu ich pragnęłam.

Był zimowy, grudniowy wieczór, jechałam autobusem, było ciemno, nieprzyjemnie.

W komunikacji miejskiej można słuchać  ludzi,  czasem się czegoś dowiedzieć. Warto być czujnym jak ważka. Ja byłam. Moje wrażliwe ucho wychwyciło rozmowę dwóch gimnazjalistek, jedna zachwycała się paznokciami drugiej. Tipsy Basia na Facebooku – powiedziała ta z pomalowanymi paznokciami do tej z niepomalowanymi.

Wyjęłam dyskretnie telefon i kontakt do Basi od tipsów miałam i ja.

I o czym właściwie jest ta historia?

A o tym, że współpracując z właścicielami małych biznesów wiele razy słuchałam, że ten Facebook to „męczący jest” i „w sumie no trzeba tam być, ale no właściwie to nie do końca wiadomo dlaczego, bo ludzie przez FB to nie kupują tylko oglądają śmieszne koty, zadają pytania o różnych porach dnia i nocy i sumie jest to beznadziejne.” Jest w tym sporo prawdy. Jednak użytkownicy mediów społecznościowych czy smartfonów w ogóle nie grzebią w swoich telefonach tylko dla zabicia czasu. Smartfon stał się centrum dowodzenia, czy tego chcemy czy nie i to właśnie za jego pośrednictwem szukamy, umawiamy się, dowiadujemy się dużo o produktach, usługach i właściwie na tym etapie już je kupujemy. Warto pamiętać, że zakup zaczyna się dużo wcześniej niż w momencie kliknięcia koszyczka w sklepie internetowym. Na zakup ma wpływ wiele czynników, nie tylko to czy usługa lub produkt są nam potrzebne. Ważne jest też to, kto go sprzedaje lub jaką opinię ma dostawca niezbędnej nam usługi. To wszystko i wiele więcej można sprawdzić w sieci, czytając opinie na fan page’ach czy pytając w grupach dyskusyjnych. To wszystko nie będzie możliwe jeśli użytkownik nie znajdzie tam nas lub naszej firmy.

Tipsy Basia ma teraz w Piasecznie salon fryzjersko-kosmetyczny Ego. Stałam się jedną z pierwszych klientek z mojej grupy znajomych. Byłam zadowolona, więc moja grupa przyszła do Basi za mną i została. Basia jest obecnie również moją klientką, zajmuję się promocją jej usług w mediach społecznościowych. Jestem wierną klientką nie tylko Basi, ale dziewczyn, które zatrudniła, czyli świetnej fryzjerki Izy i kosmetyczki Doroty. Zostałyśmy też serdecznymi koleżankami.

To wszystko nie byłoby możliwe gdybym w zimowy, grudniowy wieczór nie mogła po prostu wyciągnąć telefonu i dzięki poleceniom małolat z autobusu, nie wpisałabym Tipsy Basia na FB. Na szczęście Basia już tam była i czekała aż przyjdę zrobić wymarzone paznokcie hybrydowe.

Marta Malarska-Walczak

Share

1 Comment

  1. Katarzyna on Wrzesień 8, 2017 at 10:43 am

    Sama prawda. Należy dodać, że grono klientem “Tipsy Basia” 😉 powiększyło się o prawie wszystkie nasze koleżanki (niektóre dojeżdzają nawet z Ursusa) i teraz wcale nie o paznokcie chodzi a o relacje, które zostały zbudowane. Pamiętam, kiedy Marta przyszła i pokazała FB profil owej Basi;-)

Leave a Comment